Kate Walker wciąż w podróży… wracamy do Syberii 2!

Po sprawdzeniu jak trzyma się pierwsza Syberia, przyszła pora na jej kontynuację.

| | Przeczytasz w 7 min.

Po premierze i sukcesie pierwszej Syberii, Benoît Sokal wcale nie próżnował i nie osiadł na laurach. Zabrał się do pracy, a już dwa lata później gracze mieli okazję zagrać w Syberię 2, czyli produkcję  której fabuła podobno była już opracowana na etapie prac nad częścią pierwszą. W planach obie historie miały stanowić całość, ale ostatecznie zostały one podzielone na dwie odsłony. My również nie próżnujemy, by przed premierą zbliżającej się coraz większymi krokami Syberii 3, przypomnieć wam oba poprzednie tytuły z fenomenalnej serii od francuskiego studia Microïds.

Syberia 2 mająca swoją premierę w 2004 roku jest bezpośrednią kontynuacją części pierwszej. Oznacza to tyle, że jej akcja rozpoczyna się w dokładnie tym samym momencie, w którym zakończyła się fabuła jedynki. Jeśli jesteś osobą, która nie ukończyła części pierwszej, i która nie chce sobie zdradzać ważnych wątków składających się na finał tej gry, radzę pominąć dwa kolejne akapity opisujące zalążek fabuły Syberii 2. Przedtem pragnę napomknąć, że stoi ona na takim samym poziomie, co fabuła poprzedniej odsłony.

Po odnalezieniu Hansa Voralberga i sfinalizowaniu umowy sprzedaży fabryki w Valadilene, Kate Walker w ostatniej chwili decyduje się na zrezygnowanie z powrotu do Nowego Jorku. Dogania powoli odjeżdżający pociąg ze stacji w Aralbadzie i wskakuje do niego. Porzuca swoje dotychczasowe życie i pracę, by od tego momentu towarzyszyć staremu Voralbergowi w wyprawie przez mroźną Syberię. Podczas początkowych faz podróży, zgłębia od niego ludowe historie tajemniczej społeczności Jukoli, mieszkającej na peryferiach syberyjskich pustkowi.

Legendy, których zalążek bohaterka poznała już na uniwersytecie w Barrockstadt, według Hansa Voralberga są jak najbardziej prawdziwe. Mamuty wcale nie wymarły, lecz żyją dalej na mitycznej wyspie zwanej przez lud Jukoli po prostu Syberią. I chociaż Kate nie do końca daje temu wiarę, postanawia kontynuować wraz z automatycznym maszynistką Oskarem i starcem podróż jego marzeń. Podróż na krańce świata w głąb mroźnych obszarów Rosji. Sprawy komplikują się jednak na stacji w Romansburgu. Hans Voralberg okazuje się ciężko chorować i z aktualnym stanem może nie dotrwać końca swej podróży…

Jak już pisałem wcześniej, pierwsza i druga Syberia tworzą razem całość. Dlatego naprawdę zachęcam do odkrywania tej historii od samego początku. Chociaż sam przed laty postąpiłem inaczej, bo serię tę poznałem właśnie za sprawą dwójki. Nie znałem się wtedy tak dobrze na grach i nie wiedziałem, czym w ogóle jest Syberia. Po prostu dostałem, zagrałem i ostatecznie ogromnie ją polubiłem. Jednak spokojnie, dla osób, które chcą iść na przekór lub naśladować mnie sprzed lat, to w menu głównym mamy naprawdę dobry filmik wprowadzający, który streszcza wszystkie ważniejsze wydarzenia mające miejsce w części pierwszej.

Przed przystąpieniem do tego tytułu warto wiedzieć, że fabuła Syberii 2 ma nieco inny klimat od swego poprzednika. Oczywiście dalej obecne są tutaj automaty Voralbergów, lecz jest ich zdecydowanie mniej. Gra odchodzi od „przyziemnej” otoczki na rzecz pójścia w kierunku mistycyzmu i obrzędowości ludu Jukoli. W jedynce były do nich jedynie lekkie nawiązania, a tu wysuwają się oni na pierwszy plan. Podobnie obecne w tej części marzenia Hansa Voralberga o zobaczeniu mamutów są o wiele bardziej bajkowe, niż podróż Kate w celu znalezienia go i podpisania umowy, co miało miejsce w pierwszej Syberii.

Kolejną zmianą jest fakt, że Syberia 2 jest bardziej żywa. Osoby grające w część pierwszą z pewnością pamiętają, że lokacje, które przyszło nam tam odwiedzać, były nieco puste. Oczywiście znajdowały się tam postacie, ale większość z nich miała konkretne umiejscowienie w fabule. Miasta na szlaku Kate Walker były wyprane z życia, które dzieje się w tle. Jak na moje był to celowy zabieg twórców i zwłaszcza w drugiej połowie gry idealnie wpasowywał się on w ten postsowiecki klimat. Wręcz zapomniane lokacje zamieszkiwane były przez relikty przeszłości. Starą śpiewaczkę operową, czy też zarządcę dawno zamkniętego kompleksu fabrycznego. W Syberii 2 jest nieco inaczej, nawet taki Romansburg, który jest ostatnim miasteczkiem przed syberyjskimi pustkowiami, ma swoją populację mieszkańców, którzy żyją sobie własnym życiem.

Wiążą się z tym detale i małe smaczki graficzne, takie jak padający śnieg, przechodzący w oddali ludzie albo przelatujące nam przed oczami ptaki. Zdecydowanie można stwierdzić, że grafika w Syberii 2 została usprawniona względem poprzednika. Lokacje są bardziej szczegółowe, paleta zastosowanych barw już nie jest tak ponura i wszystko wygląda o wiele żywiej. Znajdziemy tu również więcej animacji i pre-renderowanych filmów. A muzyka? Dalej jest świetna i trzyma poziom tej z poprzedniej odsłony! Czy można chcieć czegoś więcej?

W kwestii rozgrywki dalej nic odkrywczego nie można napisać, bo dwójka pozostaje klasyczną przygodówką point & click, w której chodzimy po planszach, zbieramy przedmioty i rozwiązujemy zagadki. Zatrzymajmy się przy nich, bo twórcy jednak je trochę urozmaicili. Oprócz łamigłówek mamy kilka lekkich minigierek, takich jak przykładowo wchodzenie po lodowej ścianie w jednym z etapów gry. Na dodatek zagadki są o wiele trudniejsze od tych z pierwszej Syberii. Wiąże się z tym większe ich pogmatwanie i konieczność lepszego skupienia przy ich rozwiązywaniu. Chociaż niektóre mogłyby pretendować do miana nielogicznych, to raczej do każdej z nich znajdziemy podpowiedzi w postaci ukrytych obrazków lub dialogów.

Podobnie jak i jedynka, część druga także niestety działa w bardzo niskiej rozdzielczości z brakiem opcji jej ustawienia. Nie trafiają się tutaj jednak glitche graficzne, które były niemałą bolączką przy przechodzeniu pierwszej odsłony na nowszych systemach. Ograniczono również liczbę schodów, przez co Kate zdecydowanie szybciej przemierza plansze. W kwestiach technicznych raczej do Syberii 2 nie mam się o co w większym stopniu przyczepić. Jedyny minus, który wynajduję to fakt, że przynajmniej wersja na platformie Origin (która swoją drogą w momencie pisania artykułu jest dostępna za darmo w ramach specjalnego prezentu) nie ma polonizacji. Można to jednak łatwo skorygować, pobierając spolszczenie.

A jeśli mowa o dubbingu, to zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Pamiętam, że przed laty głosów postaci słuchało mi się naprawdę przyjemnie, ale będąc doświadczony przy okazji niedawno ogrywanej jedynki, jakoś nie chciało mi się temu dawać wiary. A tu proszę, dialogi w Syberii 2 rzeczywiście trzymają poziom. Przy większości postaci pojawiającej się i w części pierwszej, i w sequelu, głosy pozostały te same, jednak poziom ich aktorstwa zdecydowanie wzrósł. Podobnie z innymi bohaterami. Jasne, zdarzą się tu jakieś kwiatki, ale niemniej polonizację drugiej Syberii zaliczam do tych bardziej udanych.

Do serii Syberia zdecydowanie warto wracać. Ja sam przekonałem się o tym niedawno, specjalnie  na potrzeby stworzenia tych dwóch tekstów do działu Klasycznie. Podczas gry bawiłem się świetnie, pomimo faktu, że całość ogrywałem już po raz trzeci czy nawet i czwarty. Obie części prezentują naprawdę ciekawą historię, którą miło jest miło jest sobie odświeżyć. A co dopiero gdy to nasze pierwsze zatknięcie z serią? Pewnie takich osób znajdzie się sporo, bo Syberia ma w końcu swoje lata. Mnie ciekawi, jak twórcom uda się rozwinąć w zbliżającej się kontynuacji wątek zamkniętej już przecież całości. Tego dowiemy się już niedługo, a fani po trzynastoletniej przerwie wreszcie będą mogli zakończyć długie lata oczekiwań.