AVM FRITZ! Powerline 510E Set oraz 1000E – testy dwóch produktów

Paweł Ziarkiewicz | @Xpawel5 | | Przeczytasz w: 5 min.

Mamy ochotę na partię dobrej gry w sieci, ale nasz sprzęt słabo wyłapuje sygnał z routera i płynna gra to jedynie marzenie? Można użyć wzmacniacza WiFi, ale najlepszym sposobem przesyłu danych jest kabel – ale znowu kto będzie ciągnął go na czas rozrywki przez cały dom. Zresztą i tak byłoby mało estetyczne. Na pomoc przychodzi firma Fritz! z adapterami Powerline – urządzenia, które zamieniają naszą sieć elektryczną w dogodny punkt dostępu do Internetu. W teście zestawiliśmy dwa tego typu urządzenia tej samej firmy – najtańszy w ofercie Fritz!Powerline 510E Set oraz jego droższy odpowiednik model 1000E Set.

Charakterystyka
Zestaw startowy 510E składa się z dwóch urządzeń, dwóch kabli LAN oraz instrukcji obsługi. To czym się charakteryzuje ten model to mała waga i rozmiar – wysokość to tylko 7 cm, szerokość trochę ponad 5,5 cm, więc nadaje się do łatwego transportu i ukrycia. Maksymalna przepustowość łącza sięga do 500 Mbit/s. Drugi zestaw natomiast również skład się z dwóch adapterów 1000E, dwóch przewodów Ethernet oraz książeczki konfiguracji i obsługi. Jego rozmiary są około pół raza większe, a parametry zdecydowanie lepsze, bo jego budowa umożliwia utworzenie sieci gigabitowej oraz dwukrotnie szybszy przepływ danych – prędkość łącza może sięgnąć nawet 1200 Mbit/s pod warunkiem, że urządzenia podłączone są do wtyczki z przewodem ochrony (PE). Akcesoria obu modeli zawierają trzy diody wskaźnikowe: zasilania, połączenia LAN oraz informacji czy sieć Powerline została utworzona. Jeśli te trzy warunki zostały spełnione powinna zachodzić transmisja danych.
Zasada działania jest dość prosta. Jedno urządzenie podłącza się niedaleko routera rozsyłającego sygnał i łączy kablem sieciowym. Odbiornik zaś można połączyć w innym dowolnym gniazdku elektrycznym Konfiguracja systemów nie jest rzeczą skomplikowaną, a jeśli chcemy połączyć dwa sprzęty z tego samego pudełka wystarczy je wsadzić tylko do kontaktu, a przebiegnie ona automatycznie. Oba zestawy akcesoriów współpracują z innymi adapterami z przedziałem pracy 200-500 Mbit/s dzięki czemu takich punktów odbioru może być wiele i niekoniecznie urządzenia te muszą być tej samej marki.

fritz 2

AVM FRITZ!Powerline 510 E Set

Działanie
O pracy urządzeń nie trzeba się specjalnie rozpisywać. Gotowość do działania uzyskają w przeciągu 1-2 sekund, wbudowany stan czuwania umożliwia uśpienie adaptera odbierającego sygnał, jeśli nasz komputer czy konsola jest wyłączona. Ich stabilność i zasięg stoi na bardzo dobrym poziomie, a różnice w prędkościach dostarczanych nam przez daną firmę, a na sprzętach właściwych są znikome. Opóźnienie (a więc istotny parametr szczególnie dla gracza) też był zredukowany do minimum. Sam sygnał jest też szyfrowany, a wiec nie powinno dojść do żadnych przecieków danych. Nie natrafiłem też na żadne awarie i przestoje mimo iż często pracowały w bardzo długiej jednostce czasu. Ciekawiło mnie, rekomendowane przez twórców sprzętu, niskie zużycie energii. Tańszy model nie miał osiągnąć 2 W podczas pracy, ani 0,5 W w stanie spoczynku. Faktycznie adapter umieszczony przy routerze wykazywał stałe zużycie 1,5 W natomiast odbiornik wykazywał się bardzo dużą chwiejnością odczytów – od 0,5 do 2 W. W spoczynku natomiast wartość osiągała do 0,5 W. Tak więc podane wartości zostały jednak delikatnie przekroczone. Miernik, z którego otrzymałem odczyty miał jednak błąd 0.5 W co oznacza, że podane przez producentów wartości zużycia są prawdopodobne.
W 1000E nie określono dokładnych wartości. W trybie pracy były to 2 W obu akcesoriów (wartości się lekko wahały) natomiast w spoczynku osiągano wartość do 1,5 W, jednak, wyraźnie było widać, że zużycie zależne było od zapalnych i gasnących diod.

fritz 3

AVM FRITZ!Powerline 1000E Set

Uwagi i obserwacje
Technologia Powerline ma jednak wady, które trzeba brać pod uwagę przy zdecydowaniu się na taki właśnie sposób poszerzania łącza internetowego. Optymalna prędkość transferu zależy od bardzo wielu czynników. Lepiej nie używać rozgałęziaczy, bo może to ograniczyć prędkość internetu – czasami więc będzie bardzo trudno wpiąć urządzenie bezpośrednio do wolnego gniazda elektrycznego. Inne urządzenia mogą też negatywnie wpływać na całokształt działania, a stary układ elektryczny też może nie wpływać najlepiej na tego typu urządzenia. Adaptery mają także pewne ograniczenia. Model najtańszy owszem obsłuży sieć 500 Mbit/s, ale gniazdo LAN jest w stanie przekazać do jakiegoś sprzętu maksymalnie tylko 100 Mbit/s. Stąd też możemy podłączyć kilka urządzeń odbierających tak szybką sieć, ale przekazuje on stałą, ale znacznie mniejszą część tego transferu. Podobnie jest w adapterze gigabitowym; nasza prędkość łącza może mieć 1200 Mbit/s, ale gniazdo LAN przekaże maksymalnie do 1000 Mbit/s.
Najtańsze urządzenie po włączeniu wydaje… piskliwy dźwięk. Nie jest on głośny, a po chwili zupełnie ustaje – wydaje się on być powiązany z rozruchem. To właściwie jedyna drobna wada techniczna, jaką udało mi się wychwycić akurat w tym modelu.
Szkoda, że żaden z adapterów Powerline nie ma przewidzianych kilku wejść LAN. Czy jest to możliwe przy obecnej wadze i rozmiarach – nie wiem , ale w przypadku, kiedy podłączamy urządzenie przy konsoli, a dobrze by było mieć jeszcze miejsce na dodatkowy kabel np. do telewizora posiadającego odbiór sieci internetowej aby oglądnąć wspólnie ulubiony serial bez konieczności żonglowania przewodami. Uatrakcyjniłoby to jeszcze bardziej to akcesorium.
Istotną wadą tych sprzętów może być właśnie zajęcie miejsca w gniazdku – szczególnie jeśli natrafimy na mało dostępny obszar. Z oferty firmy jest tylko jeden produkt, który spełnia swoje zadanie, a jednocześnie umożliwia korzystania z kabli elektrycznych.

Podsumowanie
Drugi raz sprzęt od firmy AVM mnie nie zawiódł. FRITZ! mimo iż nie należy do taniej grupy tego typu urządzeń jest jednak solidną propozycją dla konsumenta. Bezawaryjny, łatwy w obsłudze oraz kompaktowy sprzęt powinien zaspokoić potrzeby użytkownika.

Autor: Paweł Ziarkiewicz